Z okazji Dnia dziecka chętni uczniowie klas 0-7 wraz z opiekunami odwiedzili Farmę Iluzji w Mościskiej niedaleko Trojanowa (Dla zainteresowanych lokalizacją -ok 80km pomiędzy Warszawą a Lublinem).
Jest to miejsce tak niezwykłe i rozległe, że ciężko nam bylo zwiedzić je w zaledwie te kilka godzin. Trzeba tam spędzić cały dzien od rana do wieczora, aby obejrzeć, doświadczyć i poznać niezwykły świat iluzji.
Pani przewodnik oprowadziła nas w ekspresowym tempie po głównych atrakcjach ale przy każdej z nich staliśmy w kolejce (niestety było tam mnóstwo innych zwiedzających).
Przechodziliśmy przez tunel zapomnienia (niesamowite uczucie - tak jakby świat wirował, a jednak tak nie było). Miało się wrażenie, że najważniejsze na świecie jest to aby dojść do końca tego tunelu.
Kolejna atrakcja to Zakręcony Domek. Jest to tzw. iluzja ruchu pozornego. Podczas przejażdżki w domku nie wiedzieliśmy, czy to my się krecimy czy to domek wiruje. Nie dla ludzi o słabej głowie.
Labirynt luster nie był zbyt trudny do przejścia dla tych, którzy nie dali się nabrać na te dziesiątki odbić. Ciężko było stwierdzićktóreędy teraz - w lewo, a może w prawo, a jednak nie - trzeba zawrócić.
Wiklinowy labirynt to była, bułka z masłem. Niestety było tak gorąco i duszno, że to my się rozpływaliśmy z duchoty. Dla pocieszenia zrobiliśmy zdjęcie z Minionkiem.
Kolejną dziwna ale jednoczesnie niezywkle ciekawą atrakcją był Pokój Amesa. Jest to rodzaj pomieszczenia, w którym, dzięki specyficznemu układowi ścian, powstaje złudzenie optyczne. I tak wchodzilismy po dwie osoby i mierzylismy kto jest ten mniejszy, a kto jest ten większy (a może jednak na odwrót - całkowicie zakręcony efekt).
Przejażdżka kładkami po małym jeziorku była bardzo ciekawa. Szkoda tylko, że nie moglismy zrobic zawodów i pościgać się do brzegu. Było tak dużo chętnych w kolejce, że nie było czasu. Warto było jednak się przepłynąć, aby zobaczyc, że nawet starsi uczniowie znaleźli atrakcję, która sprwwiła im wręcz dziecięcą radość.
Najdziwniejszą i główną atrakcjją Parku Iuzji jest Latająca Chata Tajemnic. Wrażenie po wejściu niesamowite, zwłaszcza, gdy ktoś wejdzie na samą górę i chce zejść ( a biegac nie można). We wnętrzu można nie tylko stracić orientację. Przestaliśmy wierzyć własnym zmysłom! Coś, co wydaje się krzywe, tak naprawdę jest proste – i odwrotnie. Wszyscy mieli spore problemy z ustaleniem tego, co tak naprawdę tam się działo…
Zawroty głowy i mdłości bardzo prawdopodobne.
W czasie wolnym po obiedzie wszyscy pobiegli na lody. Szczęściarze, którzy dali rade ustac w kolejkach ochodzili się, a pozostali w sklepie z pamiatami kupiliśmieszne gadżety oraz magiczne przedmioty.
Zabawa była świetna choć krótka. Polecamy wrócić tam całymi rodzinami i na dłużej.
Czekamy na więcej zdjęć.
